BoostroGO

Polacy ruszają na Nowy Jork. US Open zaczyna się na biało-czerwono

Sześcioro Polaków rozpoczyna walkę w US Open. Iga Świątek przyjeżdża do Nowego Jorku po świetnym amerykańskim lecie, Maja Chwalińska już nie jest anonimową niespodzianką, a Hurkacz wciąż ma z US Open rachunki do wyrównania. Sprawdzamy, na kogo warto zwrócić uwag...

Polacy ruszają na Nowy Jork. US Open zaczyna się na biało-czerwono
fot. Magnific/@sailor

US Open 2026: Nowy Jork czeka na Polaków. Świątek faworytką, ale ciekawych historii jest więcej

US Open ma własny klimat. Niebieskie korty, późne mecze przy sztucznym świetle, hałaśliwe trybuny i Nowy Jork, który raczej nie zna pojęcia „spokojny wieczór”. Od 30 sierpnia do 13 września tenisowa uwaga świata przenosi się na Flushing Meadows, a polscy kibice będą mieli naprawdę sporo powodów, żeby zaglądać do wyników.

W głównych drabinkach singlowych zobaczymy sześcioro Polaków: Igę Świątek, Maję Chwalińską, Magdę Linette, Magdalenę Fręch, Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka. I choć największe oczekiwania tradycyjnie dotyczą Świątek, tym razem warto patrzeć szerzej.

Iga Świątek jedzie do Nowego Jorku z argumentami

Świątek rozpocznie turniej od meczu z Xiyu Wang, obecnie 82. zawodniczką rankingu WTA. Polka będzie zdecydowaną faworytką tego spotkania.

Ważniejsze od samego losowania jest jednak to, co wydarzyło się przed US Open. Świątek wygrała turniej WTA 1000 w Toronto, pokonując w finale Elenę Rybakinę 6:2, 6:3. Był to jej pierwszy tytuł w sezonie i 26. turniejowe zwycięstwo w karierze. Następnie dotarła do półfinału Cincinnati, gdzie po prawie trzygodzinnym meczu przegrała z Jessicą Pegulą 5:7, 6:4, 4:6.

Czyli forma jest. I to nie taka „na papierze”, tylko potwierdzona serią naprawdę mocnych spotkań.

Świątek triumfowała w US Open w 2022 roku, więc wie już, jak wygląda droga do tytułu w Nowym Jorku. Teraz najważniejsze będzie spokojne wejście w turniej i niewybieganie myślami kilka rund do przodu.

Maja Chwalińska już nie jedzie na turniej jako anonimowa zawodniczka

Jedną z najciekawszych polskich historii tego sezonu jest Maja Chwalińska. Jeszcze niedawno jej obecność w głównej drabince Wielkiego Szlema sama w sobie była wydarzeniem. Teraz Polka znajduje się w okolicach 20. miejsca światowego rankingu i podczas US Open została rozstawiona z numerem 20.

Na początek dostanie Taylor Townsend. I to wcale nie jest mecz, który należy traktować jak formalność.

Chwalińska zrobiła w ostatnich miesiącach gigantyczny krok naprzód. Zmieniło się więc również nastawienie: zamiast pytania „czy uda się sprawić niespodziankę?” coraz częściej można zastanawiać się „jak daleko może dojść?”.

To przyjemna zmiana.

Linette i Fręch też mają swoje szanse

Magda Linette rozpocznie rywalizację przeciwko Brytyjce Francesce Jones. Będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie obu zawodniczek.

Losowanie nie wygląda źle. Linette ma ogromne doświadczenie wielkoszlemowe i jeśli dobrze wejdzie w spotkanie, awans do drugiej rundy zdecydowanie znajduje się w jej zasięgu.

Trudniejsze zadanie czeka Magdalenę Fręch. Polka zmierzy się z Ivą Jovic, jedną z najciekawszych młodych amerykańskich tenisistek. Jovic jest obecnie 14. zawodniczką świata, Fręch plasuje się w czwartej dziesiątce rankingu.

fot. BoostroGO/AI

Faworytka jest więc po stronie gospodarzy, ale właśnie takie spotkania potrafią być w Wielkim Szlemie najbardziej interesujące. Fręch wielokrotnie pokazywała, że potrafi zmusić wyżej notowane rywalki do długiej walki.

Hurkacz wraca, a Nowy Jork ciągle ma wobec niego dług

U panów największą uwagę przyciąga Hubert Hurkacz, który w pierwszej rundzie zmierzy się z Bośniakiem Damirem Džumhurem.

Patrząc na potencjał Hurkacza, jego dotychczasowe wyniki w US Open pozostawiają spory niedosyt. Twarda nawierzchnia powinna przecież sprzyjać zawodnikowi dysponującemu tak mocnym serwisem.

Pierwszy przeciwnik jest do ogrania. I może właśnie w tym roku Nowy Jork przestanie być dla Hurkacza wielkoszlemowym znakiem zapytania.

Majchrzak zaczyna polskie granie

Kamil Majchrzak trafił w pierwszej rundzie na Serba Hamada Medjedovicia. To właśnie Majchrzak ma rozpocząć tegoroczne występy Polaków w głównej drabince US Open.

Spotkanie zapowiada się znacznie bardziej wyrównanie niż mecze Świątek czy Hurkacza. Medjedović ma duży potencjał i mocny tenis, ale Majchrzak ma za sobą doświadczenie wielkoszlemowych pojedynków i potrafi bardzo długo utrzymywać wysoki poziom.

Tu naprawdę wszystko jest otwarte.

Sześć polskich historii zamiast jednej

Naturalnie większość uwagi ponownie skupi się na Idze Świątek. Tak działa sport, kiedy masz w kraju wielkoszlemową mistrzynię.

Ale tegoroczny US Open warto oglądać trochę inaczej.

Mamy Świątek walczącą o kolejny wielki tytuł. Chwalińską, która w ciągu kilku miesięcy przeszła drogę od ciekawej zawodniczki do rozstawionej uczestniczki Wielkiego Szlema. Doświadczone Linette i Fręch. Hurkacza próbującego wreszcie zaprzyjaźnić się z Nowym Jorkiem. I Majchrzaka, dla którego każdy kolejny dobry występ potwierdza powrót do dużego tenisa.

Nie wszystkim uda się dojść do drugiego tygodnia. Tak działa Wielki Szlem.

Ale sześć nazwisk w głównych drabinkach oznacza, że przez pierwsze dni turnieju biało-czerwonych emocji zdecydowanie nie zabraknie.

A potem? Jak zwykle w Nowym Jorku — zobaczymy. I właśnie dlatego warto oglądać.